42. Rachunkowy ambaras

Dziadek miał zawał. O tym może kiedyś napiszę, a na pewno w kolejnych wpisach gdzieś się to przewinie. Po pobycie w szpitalu zrobił się bardziej rozmowny i jakby spuścił z tonu, babcia za to zrobiła się bardziej nerwowa i jakby uwydatniło się jej jakieś silne ADHD. Dziadek znany Wam też już jako chomik, szafkę swoją ma pełną papierów, począwszy od starych kopert z rachunkami a kończąc na jakiś zeszytach i notesach które pewnie jeszcze stan wojenny pamiętają. Szafa jest tak zapakowana, że nawet igły chyba nikt by nie był w stanie wcisnąć – ale do niej to jeszcze wrócimy. Zbliżał się sobotni wieczór w związku z czym babcia wybyła na mszę, a dziadek zabrał się za zliczanie rachunków. Po chwili okazało się, że brakuje mu rachunku za prąd, który wiem, że babcia mu przyniosła. Dziadek wyrwany od liczenia rozgadał się i zebrało mu się na wspomnienia, tak się rozgadał, że musiałem mu przypomnieć o zastrzyku z insuliny, a potem przerwać żeby przypomnieć o kolacji. Dziadek odpowiedział stanowczo, że obiecał żonce, iż z nią zje kolacje więc będzie na nią czekać. Babcia pojawia się w drzwiach i się zaczyna:

Dziadek: kochanie gdzie jest rachunek za prąd?
Babcia: skąd mam wiedzieć, tu ci położyłam dziś na stole, a gdzie wpieprzyłeś to nie wiem
Dziadek: nie miałem go wcale w pazurach
Babcia: co mi pieprzysz nie denerwuj mnie bo byłam u spowiedzi, jak mówię że ci położyłam to położyłam i nie rób ze mnie głupiej
Dziadek: no no
Ja: dobra uspokójcie się poszukamy na spokojnie po kolacji, bez nerwów
Babcia: a kolacji czemu nie jadłeś już jest przecież po ósmej?
Dziadek: bo czekałem na ciebie kochanie
Babcia: nie kochanie tylko mi śmigaj do kuchni

Babcia zaczęła nalewać herbatę, a dziadek delikatnym głosikiem

Dziadek: żonko już mnie nie kochasz?
Babcia: bierz jedz a mi teraz o pierdołach nie opowiadaj
Dziadek: a przed ołtarzem mówiłaś, że do śmierci będziesz mnie kochać
Babcia: jak ci powiem to się w końcu zatkasz i będziesz cicho?
Dziadek: no może
Babcia: to cię kocham
Dziadek: to dzięka Bogu, teraz mogę spokojnie jeść, bo tak z nerwów to miałbym jeszcze zgagę

Wracając do zawalonej szafki w trakcie kolacji urwałem się do pokoju żeby odszukać tego rachunku i oczywiście znalazł się w szafie dziadka, po kolacji pokazuję mu gdzie był:

Ja: tu był wpieprzony ten rachunek
Dziadek: niemożliwe
Ja: jak mówię to tak jest, chyba powinieneś żonkę przeprosić, że tak na nią najeżdżałeś a sam schowałeś
Dziadek: chyba nie, bo jakby żonka mnie słuchała i rachunki wkładała w jedną kopertę to by tu leżały na stole i nic bym przez omyłkę nie schował o!

Reklamy

~ - autor: Sick Boy w dniu Czerwiec 9, 2010.

Jedna odpowiedź to “42. Rachunkowy ambaras”

  1. Pozdrowienia dla dziadka, któremu serdecznie życzymy powrotu do zdrowia! Rzeczywiście – ostatni dialog z jego strony łagodniejszy nisz zwykle. Babcia staje się moją idolką!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: