32. Nowy dywan

Nadeszły w końcu te dni kiedy remont jest zakończony, babcia powoli się wycisza z wysokich obrotów które osiągała biegając za malarzami i sprzątając. Pozostała jeszcze tylko jedna kwestia, dywan do korytarza. Po pracy przywiozłem miarę rozwijaną, dokonałem z babcią pomiarów, wyniki zapisane zostały na kartce. Poinformowałem babcie, że pojedziemy po dywany dnia następnego. Jedziemy po dywany:

Babcia: dziadek pomierzył korytarz
Ja: i?
Babcia: wyszło mu 10 centymetrów więcej
Ja: czym to mierzył? Do futryny tak jak ja czy we futrynę?
Babcia: tak jak ty, tylko, że tą swoją gównianą miarką
Ja: jaką?
Babcia: no tą starą drewnianą składaną co nam porutę zrobił jak po sracz jechaliśmy

tutaj pozwolę sobie przerwać i wyjaśnić. Kiedy byliśmy po ubikację w Castoramie ja szukałem ekspedienta bo to nie jest tak jak w reklamie, że są wszędzie i od razu pomagają. To w tym czasie dziadek wyciągnął za kurtki starą rozkładaną drewnianą miarę, która chyba pamięta jeszcze Pierwszą Wojnę Światową i zaczął dokonywać pomiarów. Co babcia skwitowała krótko:

Babcia: schowaj to stare gówno i nie rób mi poruty!

Wracając do wyjazdu po dywan. Babcia podjęła jednak decyzję, że będziemy zamawiać według mojego pomiaru ale dziadkowi żeby nie podskakiwał powiemy, że to jego pomiar podawaliśmy. Docieramy do celu, Castorama. Idziemy w dział wykładziny dywany, dla babci najważniejsza sprawa to, to czy krawędzie są obszywane. Nauczony już poruszania się po tym centrum i szybkiego wyławiania obsługi, w celu pomocy od razu zająłem się poszukiwaniem pana bądź pani w niebieskich ogrodniczkach i żółtej koszulce. Babci natomiast kazałem zająć się dokonaniem wyboru wzoru i koloru dywanu. Dopadłem szukanej osoby, dowiedziałem się, że obszywają za kwotę 5 zł za metr i dywan do odbioru jest dnia następnego. Wracam do babci informuję jak to wygląda i pytam się czy już wie który dywan chce?

Babcia: tak wiem, ten wiśniowy.
Ja: ok, idę żeby zamówić. [wracam z ekspedientem]
Ekspedient: który państwo zamawiacie?
Babcia: ten poproszę
Ekspedient: jaki wymiar
Ja: 104 na 465
Babcia: a obszywacie brzegi? [pomijając fakt, że już to wszystko babci mówiłem]
Ekspedient: tak, 5 zł za metr
Ja: [z szczególną tonacją] oj babciaaaaa
Babcia: nie przeszkadzaj i daj się zapytać, przecież muszę wiedzieć co i jak. I to na miejscu obszywacie, tak?
Ekspedient: nie proszę Pani, do odbioru będzie jutro
Babcia: oj to nieładnie, niedobrze, późno ale co zrobić, musimy zamówić.

Po złożeniu zamówienia wracamy już do auta a:

Babcia: a picie i cukier
Ja: [w napięciu zirytowany jeszcze sytuacją z ekspedientem] to nie ten sklep…[babcia ucina]
Babcia: no przecież wiem tak pytam czy jeszcze gdzieś jedziemy i uważaj wnuczuś żeby ci cukier nie skoczył

Reklamy

~ - autor: Sick Boy w dniu Marzec 1, 2010.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: