49. Jaka woda?
Dziadek już dochodzi do siebie, co oznacza, że zaczyna szarżować. To bardzo dobra wiadomość, że choroba go nie przygasiła ale to przecież nic dziwnego przecież ONI są wyjątkowi. Nastał wieczór jednej z ostatnich niedzieli. Dziadek z racji na amputacje jednej nogi i składania drugiego biodra jest nad wyraz delikatny jeśli chodzi o chodzenie a tym bardziej o wchodzenie do wanny.
Dziadek: wnuczusiu pomożesz mi dzisiaj wejść do wanny?
Ja: jasne, niech babcia puści już wodę a Ty idź się rozebrać
Dziadek: kochanie naszykuj mi kąpiel
Babcia: sranie kochanie, człowiek cały dzień koło ciebie tylko skacze, sam byś się ruszył i wodę sobie puścił
Dziadek: nie pamiętasz serduszko, na dobre i na złe, to tak w kwestii przypomnienia
Po kilku minutach wołany jestem do łazienki a żeby umiejscowić dziadka w wannie
Babcia: można dziadka wsadzać
Ja: idę
Dziadek: a woda nie jest za ciepła?
Babcia: to sobie sprawdź
Dziadek: przecież ręką ni sięgnę
Babcia: to dydkiem sięgnij, uszykowałam jak dla dziecka na łokieć [łokciem babcia sprawdzała czy nie jest za ciepła]
Dziadek: jak Ty się wyważasz, tylko dupa, dydek, sranie nic kultury
Babcia: nie stękaj tylko chwytaj się wnuka bo cię wkłada
Dziadek: [w momencie „kontaktu” ciała z wodą] o wy cholery, jasna dupa! Chcecie mi jajca poparzyć?! Za gorąca !
Babcia: to kultura z Ciebie przemówiła
Ja: nie poparzyć tylko najwyżej ugotować
Dziadek: idź bo jak w dziób dostaniesz…
Babcia: ważne żeby na miękko, bo od starości to…
Dziadek: już wam dziękuję, jak se podmyję i będę was potrzebować to zawołam, do widzenia!

